W poprzednim poście mówiłam o tym, że fajnie jest poleżeć w łóżeczku w jesienny wieczór i zrelaksować się przy ulubionej książce. Otóż ja przymusowo relaksuję się już drugi tydzień pod kołderką z książkami i zeszytami, przez całe dni :c. Pogoda za oknem dopisuje, a ja zamiast spacerków i oddychania listopadowym, przesiąkniętym zapachem liści powietrzem, muszę połykać garści tabletek i siedzieć w domku... To może dziwne, ale już tak mam dosyć tego choróbska, że tęsknię za szkołą! Tęsknię za koleżankami z klasy, za codzienną nierutynową rutyną.
Choroba ma jednak swoje pozytywne (o ile tak można stwierdzić) strony. Czuję, jakbym trochę zwolniła rytm, z czym miałam problem w ostatnich tygodniach. Mam czas na to, żeby pomyśleć spokojnie o wielu sprawach, dostrzec jak wszystko za oknem się zmienia. Dni mimo tego, że w praktyce stają się krótsze, w moich oczach wydłużyły się. No i oczywiście wielkim plusem choroby jest przynajmniej częściowe lenistwo ♥.
--------------------------------
Zapraszam do komentowania, obserwowania! Odwdzięczę się ♥
The Almost Infinity ♥




Znam to uczucie ;c ja dopiero co tydzień temu wyzdrowiałam! :)
OdpowiedzUsuńZdrowiej szybko :>
OdpowiedzUsuń